Forum Stajenka Strona Główna Stajenka
Miejsce, którego nam brakowało :)
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sprzedam konia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 1: BIEGALNIA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bull-gang



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 161
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: szczecin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:28, 30 Paź 2009    Temat postu:

Faza napisał:
W tym co piszesz jest sens ale.... ale ja wolę myslec i byc przekonana ,że moje zwierzaki kochają mne tak samo jak ja ich. Wolę nawet nie myslec ,że może byc inaczej. I... mowy nie ma abym kogokolwiek z mojego stadka sprzedała.brr

Mruga

mimo mojego podejscia tez nie wyobrazam sobie sprzedac czy oddac ktores z moich zwierzat :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Faza



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 336
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:48, 30 Paź 2009    Temat postu:

Asiu są jednak wyjątki np wyobraz sobie ,że pod wpływem impulsu ratujesz konika np wykupujesz go od jakiegoś łobuza lub handlarza a pozniej Twój przyjaciel, znajomy powe Ci ,że chętnie go odkupi. Ty znasz i ufasz tej osobie. Taką sprzedaz jaknajbardziej zrozumiem i popieram
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sankarita



Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 2242
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:10, 30 Paź 2009    Temat postu:

Paskuda napisał:
Koń jak trafi w odpowiednie ręce (a nasze niekoniecznie są najlepsze) zapomni o nas szybciej niż myślimy. Pewnie nas pozna jak przyjedziemy, ale czy będzie tęsknił właśnie za nami.

A tutaj tak - tak, zgadzam się! Koń o NAS, jako np. Kasi A., Marysi B. czy Hildegardzie C zapomni błyskawicznie, ponieważ.... będzie miał nowego właściciela z którym również może rozwinąć jakąś więź. Chodziło mi o to, że konie czasem przywiązują się do ludzi, którzy się nimi opiekują, których widzą codziennie i którzy spędzają z nimi dużo czasu. Kiedy koń zostanie sprzedany innemu właścicielowi, który również będzie jego "jedynym" człowiekiem, to szybko przyzwyczai się do tego człowieka [pod warunkiem normalnego, dobrego traktowania]

Martik napisał:
czy Ty uwazasz, ze konie w ogole nie przywiazuja sie do wlasciciela?

Konie przywiązują się do właścicieli... i konkretnych osób, ale nie przywiązują się "imiennie" w sensie-> gdybym ja sprzedała teraz Pallasa np. jakiejś Basi D, to on po pewnym czasie pewnie zapomniałby, że istniała taka Sankarita, która się nim zajmowała, a całą swoją uwagę poświęciłby tej Basi D, która teraz by się nim opiekowała. Owszem, jest szansa, że gdyby np. po pół roku od sprzedaży wsiadła na Pallasa, wcześniej nauczyła go np. kłaniać się pod jeźdźcem, to on "przypomniałby" sobie, kto na nim siedzi i po uzyskaniu odpowiednich sygnałów, pokłoniłby się tak, jak ja go nauczyłam. Konie pamiętają systemy znaków im przekazywanych, zarówno z ziemi i z siodła, pamiętają ruchy, sposób zachowania danej jednostki, potrafią błyskawicznie kojarzyć i dlatego na przykład są sytuacje, w których koń "poznał" konkretnego człowieka po kilku latach czy innego konia po takimże czasie. To działa dokładnie na tej zasadzie, kiedy mamy np. konia-profesora- ujeżdżeniowca, który jest bardzo dobrze ujeżdżony, a nie odpowiada na złe, niepewne bądź niedokładne sygnały początkującej dresażystki, ale w momencie kiedy wsiada nawet i zupełnie obcy, ale dobry "dresiarz" - koń nagle chodzi jak złoto - po pamięta, czego go ktoś mądry kiedyś nauczył, ale kto czy to był konkretnie trener Alojz W, Stefan Y czy Anky van G - tego koń nie będzie pamiętał.

Zakładam, że koń taki trochę bardziej wrażliwy, sprzedany np. do szkółki, do agroturystyki czy do jakiegoś sadysty najpierw nie umie zrozumieć, co się dzieje, dlaczego nikt się nim nie zajmuje, dlaczego nikt nie poświęca mu czasu, nie bawi się z nim [pod warunkiem, że poprzedni właściciel robił tego typu rzeczy], dlaczego codziennie ogląda kogoś innego i dostaje skrajnie różne sygnały, raz mocne, raz słabe, raz bolesne, raz w ogóle dla niego niezrozumiałe, dlaczego na grzbiecie raz czuje taki ciężar, raz taki i dlaczego musi biegać w kółko na ujeżdżalni.
Moim zdaniem, różne konie różnie tego typu zmiany przeżywają. Niektóre mają to po prostu w nosie, błyskawicznie przystosują się do sytuacji, cierpią w milczeniu i czasem po prostu wymyślają jakieś rozwiązanie z tej sytuacji i kiedy ono okaże się skuteczne - równie skutecznie je powtarzają [skąd się biorą konie ponoszące na zawołanie, brykające, wspinając się i jeszcze tam jakieś].
Inne konie mogą taką sytuację przeżywać nerwowo, bywać wręcz sparaliżowane strachem, ponieważ zabrakło im tego jednego jeźdźca, który miałby te same, znane im sygnały, a tu nagle - ktoś robi coś inaczej, koń nie wie o co kaman.
Różne są sytuacje, różne są środowiska, różni są ludzie.
Pallas na samym początku, gdy go kupiłam, też nie potrafił zrozumieć, że jakaś baba chce od niego więcej niż dotychczas od niego wymagano, że zabrania się wyprzedzać, każe chodzić w kółko i podawać nogi, no cóż za bezsens! Przecież ja przez całe życie nic nie musiałem! Mruga Ale po jakimś czasie Pallas też się do mnie dostosował i jak na razie jestem z konia bardzo bardzo zadowolona.
Przypisywanie koniom ludzkich uczuć przywiązania do osoby z imienia i nazwiska jest.... po prostu ludzkie. Konie tak nie czują, niestety, choć my bardzo chcielibyśmy, by tak czuły. To nie jest tak, że konie się w ogóle nie przywiązują, ale jak już mówiłam - przywiązują się do aktualnych opiekunów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Paskuda
Stajenkowy KO-wiec :)


Dołączył: 03 Kwi 2006
Posty: 5085
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Maroko - Orzepowice

PostWysłany: Pią 23:24, 30 Paź 2009    Temat postu:

Cytat:
Pallas na samym początku, gdy go kupiłam, też nie potrafił zrozumieć, że jakaś baba chce od niego więcej niż dotychczas od niego wymagano, że zabrania się wyprzedzać, każe chodzić w kółko i podawać nogi, no cóż za bezsens! Przecież ja przez całe życie nic nie musiałem


Sankarito, ale z tego co wiem to kupiłaś surowego konia. Każdy młody koń do jakiegoś momentu nic nie musi (no pomijam podawanie nóg). Myślę, że fachowiec zrobiłby konia reagującego na pomoce uznawane w całym jeździectwie za powszechne i wtedy taki młody koń i początkujący jeździec nie musieliby przechodzić wszelkich metod prób i błędów, które odbijają się albo na koniu albo na jeźdźcu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sankarita



Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 2242
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:06, 31 Paź 2009    Temat postu:

Paskudo, owszem, wszystkie młode do pewnego wieku nic nie muszą, ale myślę, że mógł być bardziej "ukulturalniony". Nikomu nie dawał się złapać, stajenni łapali go we trójkę albo za koniem po prostu, z prowadzeniem też było różnie, nóg nie podawał przez dłuższy okres czasu, mnie na lonży wywoził, kowal był dopiero po około 3[!] miesiącach od kupna, myślałam, że będzie bezpiecznie, a i tak Pallas kilka razy przody wyrwał, zaczął się wspinać... W tej chwili przy zabiegach kowalskich i weterynarskich stoi grzecznie, cichutko, na lonży chodzić umie, podstawowe komendy pod siodłem zna i reaguje, siedziała na nim znajoma, no i mógłby się nim w zasadzie zajmować każdy. Do "jakiegoś" poziomu to nam jeszcze bardzo daleko, ale staramy się. Nie jest problematycznym koniem, po prostu nic więcej się od niego nie wymagało, co ja doskonale rozumiem. Poza tym, gdybym chciała konia ułożonego, to kupiłabym takiego. Jak to mówią, widziały gały co brały. Mruga

edit: coś mi posta zjadło. Owszem, fachowiec z doświadczeniem pewnie poradziłby sobie z tym lepiej, szybciej i efektowniej, ale grunt, że daliśmy radę.


Ostatnio zmieniony przez Sankarita dnia Sob 12:23, 31 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Paskuda
Stajenkowy KO-wiec :)


Dołączył: 03 Kwi 2006
Posty: 5085
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Maroko - Orzepowice

PostWysłany: Sob 21:25, 31 Paź 2009    Temat postu:

Sankarita nie neguję, że daliście radę i chwała Wam za to, ale jest masę osób, które zaczynając z pierwszym koniem lepiej by zrobiło biorąc/kupując konia "zrobionego", takiego który to wszystko do czego musieliście dochodzić (a miałaś ochotę i determinację) umiałby od razu. Chodzi mi o tych ludzi, którzy te konie właśnie po to przygotwują, i nie jest to zawsze tak że traktuje się je (konie) jak rzeczy) to pratner/przyjaciel wpracy aby później był partnerem/przyjacielem dla kogoś innego. I czym lepiej zrobiony koń tym większa szansa, że źle nie trafi Wesoly .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sankarita



Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 2242
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:06, 31 Paź 2009    Temat postu:

Hmm. No fakt, teraz zaczaiłam o co chodzi. Mruga I fakt - im lepiej zrobiony koń, nawet nie na poziomie super wysokiego sportu, tym większa szansa, że źle nie trafi. Tylko kurcze... dlaczego takich ludzi jest ciągle mało, a średnich i kiepskich koni bez rodowodów "naprodukowanych" na zasadzie "ja mam klacz a sąsiad ogiera" - ogromna ilość.

Ostatnio zmieniony przez Sankarita dnia Sob 23:08, 31 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rzepka
na grzbiet koński - z płota wchodzę :D


Dołączył: 07 Wrz 2007
Posty: 2426
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Spisz

PostWysłany: Sob 23:21, 31 Paź 2009    Temat postu:

Oj, mam nadzieję, że te czasy z ogierem sąsiada powoli kończą się. Krycie klaczy jest teraz dość kosztowne. Pół biedy, kiedy ogier w zasięgu ręki. Gorzej, jak trzeba jechać daleko,a klacz nie chce się zaźrebić i trzeba leczyć. Inseminacja też droga. To już nie jest zabawa. Dzikich ogierów -praktycznie nie ma, kryć sie nie opłaca, bo źrebię będzie bez paszportu i problem. Sprzedaz też nie jest tak prosta i opłacalna -trzeba dobrze dobrać uznanego ogiera -ale wtedy krycie jest droższe.
Ja swoją Dorę kryłam 2 lata. W tym roku pojechała na 5 miesięcy do Krakowa, ale tam też do ogiera była wożona ( 30 km) 3 razy. Teraz jest źrebna, ale ile mnie to kosztowało -wolę nie pisać. Źrebaczka planuję zostawić sobie -bo w tej sytuacji zysk z jego sprzedaży byłby dużo niższy, niż koszty jego "produkcji" :D


Ostatnio zmieniony przez rzepka dnia Sob 23:22, 31 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Paskuda
Stajenkowy KO-wiec :)


Dołączył: 03 Kwi 2006
Posty: 5085
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Maroko - Orzepowice

PostWysłany: Sob 23:29, 31 Paź 2009    Temat postu:

Cytat:
fakt - im lepiej zrobiony koń, nawet nie na poziomie super wysokiego sportu, tym większa szansa, że źle nie trafi. Tylko kurcze... dlaczego takich ludzi jest ciągle mało, a średnich i kiepskich koni bez rodowodów "naprodukowanych" na zasadzie "ja mam klacz a sąsiad ogiera" - ogromna ilość.


Teraz ja nie zatrybiłam o co chodzi. Twój koń nie ma papierów?
I ile potrzebnych jest koni wysokiej klasy (z reguły pobudliwych) do spokojnego wyjazdu do lasu i bycia przyjacielem. Jeśli ten paier robi przyjaźń? Ilu jest jeźdźców, którzy te konie będą potrafili wykorzystać w sporcie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krystyna



Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 1400
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: mazowsze

PostWysłany: Nie 7:09, 01 Lis 2009    Temat postu:

Otóż to, świetnie postawione pytanie, ile jest potrzebnych koni wysokiej klasy. No bo ilu mamy w Polsce, tak naprawdę jeźdźców wysokiej klasy.
Ale konie z tzw "doskonałym papierem" właśnie dlatego tak chętnie są poszukiwane i kupowane bo ich papier dość często ma zastapić umiejętności zawodnika.
A jak nie dadzą rady to zmieniają właściciela-zawodnika, jednego, drugiego, trzeciego aż na koniec trafiają do pracy w rekreacji do której to pracy nie koniecznie się nadają bo nie do tego były hodowane.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sankarita



Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 2242
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:48, 01 Lis 2009    Temat postu:

Paskudo, nie nie, mój ma papiery Wesoly żadne "wielkie", to taki "o mało co małopolak" i został "świadomie wyprodukowany". Krótko mówiąc - chyba liczyli, że będzie tarantem, a się nie udało.Mruga
Nie chodziło mi o to, że każdy koń powinien mieć rodowód wyskakujący z szuflady. Są przecież koniki NN o których nic nie wiadomo, a które są najlepszymi przyjaciółmi dla swoich właścicieli i czasem lepiej pokażą się na parkurze niż jakiś konik z samymi sławami w rodowodzie.

Chodziło mi o to, że często jacyś tam sobie ludzie zaźrebiają swoje klacze tylko dlatego, żeby zaźrebić i później... nie ma co z tymi źrebakami zrobić. Tak jak mówi Rzepka, też mam nadzieję, że się takie "zaźrebianie za stodołą" skończy. Szukając konia 1,5 roku temu w kółko natykałam się na koniki 3-5 lat a nawet i starsze, niezajeżdżone albo zajeżdżone na zasadzie siodło-człowiek-spacerek w teren, bez papierów i żal mi ich było ponieważ część ludzi nie potrzebuje bądź nie stać ich na własne konie, sportowcy mają hmm, inne dojścia i zazwyczaj pieniądze na dobre konie, bądź "wymieniają się" końmi między sobą i takie bidulki zupełnie zwyczajne, niczym się nie wyróżniające i nawet nie "sprawdzone" u właściciela/hodowcy mają nikłe szanse na dostanie się w czyjekolwiek ręce.
[żeby nie było - nie piję tutaj do żadnej osoby ze stajenki, które zdecydowały się swoje klaczki zaźrebić Wesoly chodziło mi o jakichś pseudohodowców, którzy najchętniej zaźrebialiby wszystko i wszystkim.Mruga]
Chodziło mi o to, że nie ma czasem po prostu ludzi, którzy zajęliby się ujeżdżaniem koni z prywatnych hodowli, bo właściciel po prostu może nie mieć na to czasu, kiedy zajmuje się absolutnie wszystkim, co dotyczy koni + własnym domem, dziećmi i... na konie może tego czasu po prostu nie wystarczyć.


Ostatnio zmieniony przez Sankarita dnia Nie 11:49, 01 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
martik
-admin z przypadku-


Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Czekolandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:27, 02 Lis 2009    Temat postu:

Zastanowilam sie jeszcze nad osobami, ktorym konia kupili rodzice. Czy macie jakas umowe z rodzicami co do utrzymania konia i tego, co sie ewentualnie z nim stanie, jesli rodzice nie byliby go w stanie utrzymywac? Czy ktokolwiek w ogole o tym mysli?
O ile dobrze pamietam, Kocia dostala konia od rodzicow ale wiem, ze jak tylko zaczela pracowac, to sama musiala za Boni placic. Tak bylo Monia?
A jak to jest z innymi mlodymi Stajenkowiczami? Czy musicie wypelniac jakiekolwiek obowiazki, zeby moc posiadac konia? Czy rodzice kaza Wam cokolwiek odrabiac w zamian za utrzymanie kopytnego? Kto jest wpisany jako wlasciciel konia?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sankarita



Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 2242
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:01, 02 Lis 2009    Temat postu:

U mnie było tak, że dostałam konia po 18 roku życia, więc jestem wpisana jako właściciel konia, ale 90% kosztów związanych z koniem pokrywa rodzina, lecz to również nie jest tak, że co powiem, to dostanę. Kombinuję jak przysłowiowy koń pod górkę, łapię okazje i kalkuluję, co mi się opłaca, a co nie, ponieważ aż tak fajnie nie jest, by mieć same drogie, markowe rzeczy, no i kopyta czy zdrowie młodego będzie zawsze na wyższym miejscu niż np. fajny czaprak czy fajne ochraniacze. Mam postawiony jeden warunek: uczyć się i osiągać dobre wyniki. Jeśli gdzieś sama popracuję sezonowo, np. jakiś weekend, wakacje itd to się dokładam.
W razie gdybyśmy nie byli w stanie utrzymywać konia w pensjonacie.... to idzie on do domu, jeśli byłby za drogi nawet w domu - nie wiem, o takiej ewentualności się poważnie nie rozmawiało - w sensie, liczymy, że młody zostanie do końca życia jako członek rodziny.Mruga


Ostatnio zmieniony przez Sankarita dnia Pon 11:02, 02 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Faza



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 336
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:17, 02 Lis 2009    Temat postu:

Myslę ,że problem z utrzymaniek konia (koni) to nie tylko problem młodzieży będących na utrzymaniu rodziców. I dorosli niezle "skrobią się w głowe" co dalej i jak dalej będzie. A problem wielki zaczyna się gdy Ktos straci pracę lub gdy w pracy z powodu kryzysu nie wypłacają pensji na czas bądz wypłacaja ja na raty.
Mnie nigdy, nigdy przez mysl nie przyszło ,że mogę w takiej czy innej sytuacji pozbyc się swoich przyjaciół. Tak jak napisłam w sytuacji kryzysowej gdy potrzeba było pieniązków na operację nóżki Soni poprostu sprzedałam samochód (kupiłam taki z niżej polki a róznica poszła na kochane konsko).
W pracy tż miałam chwilę kłopotiwe i aby nie bac się przysżłosci i nie miec więcej pytan czy starczy mi na moje dziaciaki czy nie, i aby odłozyc na czarną godzinę przyjęlam 3 koniki do siebie na pensjonat. Te pieniązki są odkładane na tfu,tfu czarną godzinę.
Sianka mam juz na conajmniej 6 miesięcy ( drugie tyle zakontraktowane) owes i pasz spllersa jest na min 12 miesięcy ,słomę dostaje odrolników w zamian za nawóz - wiec jest okey. No troszkę pracy mi doszło. Do niedawna aby się "wyrobic" i wyjsc z domu do pracy na pociąg o 6,40 wstawałam o 4-tej rano , dzis gdy wstałam o 4-tej nie dłam rady i nie zdążyłam (pojechałam samochodem) więc już wiem ,że dzis nastawię budzik na 3.30 rano. Tyle koników - dac jesc, dac sianko, wyniesc kupska, a dwom klaczom które za nic nie mogę przyzwyczaic do poideł ,muszę przyniesc wody. Wyczesac , pogadac itp i nie wiadomo kiedy minęły min 2 godzinki..Pozniej "pałeczkę "przejmuje mąz a gdy wracam z pracy to często dzieciaki są już w stajni wyprowadzam pojedynczo, czeszę ,sprawdzam kopytka pogadam dam jesc i znow zanim się obejrzę jest pozny wieczór.Żałuję ,że doba ma tylko 24 godziny , mało, mało czasu na wszystkie zwierzaki, dlatego najnajnajbardziej lubię sobotyi niedziele ale już na wypady , na przyjaciół zwyczajnie nie mam czasu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Iburg
Lubię rude... Konie i koty :P


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 7752
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Rybnik

PostWysłany: Pon 11:24, 02 Lis 2009    Temat postu:

Sankarita napisał:
Są przecież koniki NN o których nic nie wiadomo, a które są najlepszymi przyjaciółmi dla swoich właścicieli i czasem lepiej pokażą się na parkurze niż jakiś konik z samymi sławami w rodowodzie.

Chodziło mi o to, że często jacyś tam sobie ludzie zaźrebiają swoje klacze tylko dlatego, żeby zaźrebić i później... nie ma co z tymi źrebakami zrobić. Tak jak mówi Rzepka, też mam nadzieję, że się takie "zaźrebianie za stodołą" skończy. Szukając konia 1,5 roku temu w kółko natykałam się na koniki 3-5 lat a nawet i starsze, niezajeżdżone albo zajeżdżone na zasadzie siodło-człowiek-spacerek w teren, bez papierów i żal mi ich było ponieważ część ludzi nie potrzebuje bądź nie stać ich na własne konie, sportowcy mają hmm, inne dojścia i zazwyczaj pieniądze na dobre konie, bądź "wymieniają się" końmi między sobą i takie bidulki zupełnie zwyczajne, niczym się nie wyróżniające i nawet nie "sprawdzone" u właściciela/hodowcy mają nikłe szanse na dostanie się w czyjekolwiek ręce.


To jest właściwe pytanie. Wiele z tych komi nie jest sprawdzana. Często kupowane sa konie na papier. Bo rodzice świetnie chodzili w sporcie to i potomek powinien. A nie zawsze tak bywa. Papiuer sam nie skacze i bywa tak że potomek świetnych rodziców to kompletne beztalencie. Często trafiają sie konie nie wiadomego pochodzenie lub pochodzenia takie sobie bez sportowców w przodkach i okazuje się że koń wybitny talent. W sporcie trafiało sie też wiele destruków i to wybitnych. np. koń Korak wykupiony z rzeźni który miał o 3cm krótsza nogę 3 razy wygrał Wielka Pardubicką. Wiele koni bardzo trudnych w prowadzeniu i obsłudze jest wybitnych w sporcie.
Wiele koni jest nie sprawdzonych a mogłyby być wybitnymi w sporcie. W Polsce mamy bardzo dużo dobrych koni ale lepiej kupować śmieci za granica ( nam nikt nie sprzeda wybitnego konia).
Jeszcze jedna sprawa u nas 10 letni kon to juz koń stary do niczego sie nie nadaje. Na zachodzie koń 15 letni chodzi konkursy wysokiej klasy. Wszystko zalezy od eksploatacj.


Ostatnio zmieniony przez Iburg dnia Pon 11:25, 02 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 1: BIEGALNIA Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 4 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin