 |
Stajenka Miejsce, którego nam brakowało :)
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
lechita
Dołączył: 22 Lis 2005
Posty: 615
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pią 15:04, 25 Lis 2005 Temat postu: |
|
|
koń nie jest wstanie według mnie przywalić baranka, a uczucie czasem jest zupełnej niemocy tylko że nie wolno się temu poddać
najważniejsze to nie ciągnąc cały czas jednakowo
jak opisałem już powyżej - czesto wystarczy dać troszkę koniowi się wygalopować na luźniej wodzy i spróbować zatrzymywać ponownie po 10-15 sekundach ponownie i to jest najlepsze tylko ze czasem brak miejsca na takie zabawy
jak jest go mało
-na jednego konia zadziała potężne ubustronne danie "po zębach" (Astrid od tego tylko przyśpieszyła ) na innego jednostronne silne pociągnięcie za wodzę
próbować zakręcić, wejśc na koło i je zacieśniać - ale to raczej na jakiś łąkach tylko
na innego trzeba po prostu wyrzucić kotwicę za siebie
a najważniejsze to nie stracić głowy i nie powiesić się równo na pysku
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
kocia
uwielbiam prostotę...
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 4506
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Kraina Podziemnej Pomarańczy Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 15:13, 25 Lis 2005 Temat postu: |
|
|
lechita napisał: | próbować zakręcić, wejśc na koło i je zacieśniać - ale to raczej na jakiś łąkach tylko |
Hmm przy duzej prędkości to ja bym się bała takie cuś robić i na nieznanym terenie... jakieś dziury... aż strach to sobie wyobrazić... :smt087 <noo>
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
guli
Gość
|
Wysłany: Pią 15:13, 25 Lis 2005 Temat postu: |
|
|
W koncu zwolni, bo się zmęczy, a nawet zatrzyma- zwłaszcza jak już upoluje kuca :smt117
Podobno w panice koń biegnie tylko 400 m, po czym ogląda się, żeby zobaczyć wroga
I dlatego należy jeździć po rozległych łąkach
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
dakron
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 6405
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pią 16:10, 25 Lis 2005 Temat postu: |
|
|
i idiotyczna rada dla jeźdzców ,
oddychajcie kochani
na bezdechu daleko nie pojedziecie
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
pumcia
Lewada? Co to dla nas :P Deeesstaaa!
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 778
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Sączów/Warszawa
|
Wysłany: Pią 16:15, 25 Lis 2005 Temat postu: |
|
|
Desta poniosla mnie w swoim zyciu kilka razy zawsze jako druga. Nie zawsze sie da skrecac to fakt ale czesto drogi sa dwusladowe i staralam sie jak moglam jechac wezykiem - czyli zmuszalam ja do przeskakiwanai z jednej sciezki na druga. Mozna w ten sposób próbować wytracić predkość. Ale najwazniejsze to uspokoic oddech i nie zawisnac na wodzach.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
lechita
Dołączył: 22 Lis 2005
Posty: 615
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pią 16:29, 25 Lis 2005 Temat postu: |
|
|
kocia
jak jedziesz po łące na wprost to też możesz w dziury wpaśc )
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
kocia
uwielbiam prostotę...
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 4506
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Kraina Podziemnej Pomarańczy Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 16:52, 25 Lis 2005 Temat postu: |
|
|
No coś ty, naprawdę?? !
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
kocia
uwielbiam prostotę...
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 4506
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Kraina Podziemnej Pomarańczy Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 3:20, 01 Gru 2005 Temat postu: |
|
|
Jeszcze co do ponoszenia - Fillis podaje ciekawy sposób na zatrzymanie konia, którego poniosły emocje. W takiej sytuacji najlepiej skierować konia ku wodzie, jeżeli oczywiście jakieś jeziorko czy rzeczka znajdują się wtedy przed nami. W wodzie bowiem znika niebezpieczeństwo poważnego upadku, a koń zatrzyma się w momencie, gdy woda osiągnie poziom jego piersi. Poza tym, jeżeli poniesienie ma miejsce na łace czy polu, należy wymusić na koniu skręt w lewo lub prawo w ten sposób, że puszcza się zewnętrzną wodzę, a następnie chwyta wewnętrzną wodzę obiema rękami i nie popuszczając, dosłownie wiesza się na niej, dopóki koń nie zegnie głowy w ganaszu, przez co będzie musiał skręcić. Przyznam, że ta druga metoda brzmi dość brutalnie
Ostatnie uwagi:
- nie można ciągnąć bez przerwy za wodze, tylko nabierać je i oddawać; łydki ściśle przylegają do siodła;
- konia podstawionego, zebranego można łatwo zatrzymać i w takim przypadku trudniej o poniesienie.
Pytanie do Lechity:
Sądzisz, że Astrid cię poniosła? A może tylko pociągnęła? Wbrew pozorom to zasadnicza różnica - koń, który ponosi ma głowę opuszczoną, strach w oczach i nie zaważa na przeszkody znajdujące się na jego drodze; z kolei koń ciągnący stara się unikać przeszkód.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Hoss Cartwright
Gość
|
Wysłany: Czw 11:24, 01 Gru 2005 Temat postu: |
|
|
kocia napisał: | W takiej sytuacji najlepiej skierować konia ku wodzie, |
Co to za poniesienie, jeśli da się koniego gdzie bądź skierować?
Moje słynne rekordowe poniesienia miały do 6 kilometrów, w tym skoki przez groble, wyprzedzenie (prawidłowe z lewej strony) Seicento z dziadkiem w kapeluszu i moherową babcią, na trasie Łubowo – Iwno. Zaliczyliśmy lodowisko – to dopiero było jezioro łabędzie (liebiedinoje oziero). Były skoki ze skarpy, a nawet wywrotki z natychmiastowym powstań i kontynuacja poniesienia. I to wszystko na zimnokrwistym gdzieś tak przez rok, każdy wyjazd w teren. Dla mnie poniesienie to taki stan, gdy masz wrażenie, że wodze są przyczepione do betonowego bunkra i absolutnie nie ma mozliwości wybrania zabrania ani milimetra, a nie chwaląc się połowę swego dorosłego życia spędziłem na siłowni i pary w łapie mi nie brakuje.
Od czasu jak nuczyłem się jeździć poniesienia ustały i to moim zdaniem jest jedyna recepta.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
lechita
Dołączył: 22 Lis 2005
Posty: 615
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Czw 11:31, 01 Gru 2005 Temat postu: |
|
|
dla mnie to koń może ponieśc i w stępie - kiedy jeździec nie potrafi go zatrzymać
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Stryjaszek
Dołączył: 21 Lis 2005
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Poznań
|
Wysłany: Czw 11:46, 01 Gru 2005 Temat postu: |
|
|
Z tą wodą to fajny pomysł, pod warunkiem, że skarpa nadbrzeżna nie jest zbyt wysoka
Jedno z efektowniejszych poniesień, (a może tylko pociągnięć ?) przeżyłem w Bieszczadach. Poniosło naraz 7 koni.
Po trzech dniach rajdu, (w tempie 70 % stępa 30 % kłusa) zachciało nam się galopować, więc zrobiliśmy dzień przerwy na trasie. I wybraliśmy się galopować na połoniny.
Pogoda była śliczna. Słońce, w dali na niebie chmury. No i w czasie któregoś-tam kolejnego galopu - jak nie pier...knie ! (z tych chmur, ma się rozumieć). A konie - w cwał. Cała siódemka. Próbowaliśmy (co rozsądniejsi) jakoś te koniki hamować (doświadczenie mieliśmy wtedy dużo mniejsze, w moim przypadku było to krótkie - naprzemienne piłowanie). No ale konie były w stadzie i do spłoszenia piorunem dodawał się efekt ścigania, a dodatkowo był wśród nas taki 12-latek, któremu bardzo się spodobało i zaczął wyć po indiańsku, co wyhamować nie pomagało bynajmniej. O wytracaniu szybkości na spirali całym stadkiem chyba nie mogło być mowy, byłby to chyba przy takiej szybkości i "stopniu zaangażowania" koni manewr z wyższej szkoły ujeżdżania, żeby na siebie wzajemnie nie powpadać. Lecieliśmy całą watahą w kierunku ściany lasu, miejsca było sporo, ale zaczęło go w końcu ubywać...
Na szczęście to były hucuły i kilkadziesiąt metrów przed ścianą lasu same postanowiły nie popełniać zbiorowego samobójstwa i zaczęły zwalniać.
Może do sprawy "jak opanować konia" to wszystko odpowiedzi nie wnosi, wręcz przeciwnie - rodzi nowe pytanie: jak opanować całe stadko koni, które się spłoszyło ?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Hoss Cartwright
Gość
|
Wysłany: Czw 12:17, 01 Gru 2005 Temat postu: |
|
|
lechita napisał: | dla mnie to koń może ponieśc i w stępie - kiedy jeździec nie potrafi go zatrzymać  |
A dla mnie koń może ponieść w stój, kiedy nie można ruszyć! Jedna z Polskich ujeżdżeniowców to przeżyła na zawodach.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
kocia
uwielbiam prostotę...
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 4506
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Kraina Podziemnej Pomarańczy Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 13:48, 01 Gru 2005 Temat postu: |
|
|
Hoss Cartwright napisał: | Od czasu jak nuczyłem się jeździć poniesienia ustały i to moim zdaniem jest jedyna recepta. |
A mozesz nam zdradzić co takiego robiłeś, że konisko ponosiło cię na każdej jeździe?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
martik
-admin z przypadku-
Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Czekolandia Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 23:29, 01 Gru 2005 Temat postu: |
|
|
Hoss Cartwright napisał: | I to wszystko na zimnokrwistym gdzieś tak przez rok, każdy wyjazd w teren. |
Czy oznacza to, że stereotyp konia zimnokrwistego- miśka, który nigdy nie ponosi został obalony?
Dlaczego Yogi ponosił? Wiesz co było przyczyną?
Hoss Cartwright napisał: | Od czasu jak nuczyłem się jeździć poniesienia ustały i to moim zdaniem jest jedyna recepta. |
Co masz na myśli? Uspokoiłeś się na koniu? Odpuściłeś mu?
Pytam, bo ja mam wrażenie, że jak jeździec jest pewny siebie (w sensie, swoich umiejętności) i przekazuje tą pewność koniowi, to ten drugi zaczyna mu ufać i nie decyduje za oboje, że np. w tej chwili powinniśmy stąd uciekać dzikim pędem.
Jest tak?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Hoss Cartwright
Gość
|
Wysłany: Pią 0:04, 02 Gru 2005 Temat postu: |
|
|
Przyczyną było jego wyjątkowe cwaniactwo i moje dobre serduszko. Zawsze go jakoś tłumaczyłem, a on to wykorzystywał, aż do momentu, gdy zorientowałem się, że jeszcze pare jazd a on mi założy siodło z robi join up. Faktem jest, że pare razy przyburaczyłem. Kiedyś jadąc z cała grupą zatrzymałem się na siusiu (moje), a potem chciałem ich dogonić galopem i wówczas zrobił mi jazdę. Wpadliśmy cwałem na dość diuże skrzyżowanie dróg, a oczy niemieckiego kierowcy autobusu, gdy hamował były wielkości piłek tenisowych. Kątem oka widziałem kubki z McDonaldsa latające w tym autobusie jak w przestrzeni kosmicznej.
Teraz jednak cały tydzien jeżdzimy albo na czworoboku albo na korralu i ta praca ujeżdżeniowa owocuje po prostu posłuszeństwem w terenia, ale i z całą pewnością moimi większymi umiejętnościami. W terenie nic nas już nie podnieca, choć uważam, że nigdy ani jedno poniesienie nie było spowodowane strachem.
Yogi nie do końca jest zimnokrwiakiem. Ślązaczka + arab= Yogi = czołg z napędem rakietowym.
Prawdą jest, że nie jest to koń jakiś szczególnie bohaterski, ale nigdy nie reagował paniczną ucieczką przed niczym. Nagłe pojawienie się dziwadła w nieswoim terenie skutkuje jedynie przytupem.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|