|
Stajenka Miejsce, którego nam brakowało :)
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Platka
Dołączył: 10 Mar 2010
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Bielsko-Biała Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 10:59, 16 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
Mam mały problem z pewnym młodziakiem. wałach 3,5 roku. Idealnie chodzi na lonzy ( czasami coś tam bryknie), reaguje na głos. można sie przez niego przewieszac, mozna nawet wsiasc. problem sie zaczyna jak sie ruszy. na spokojnie delikatnie i jak tylko kon poczuje wodze zaczyna sie rodeo nie do wysiedzenia. Nawet w stoj zlapanie kontaktu (DELIKATNEGO) równa się włączenie brykania i wrotek, pozbycie jeźdźca za wszelką cenę...
Stawiam ze wszystko bedzie okey jak zaakceptuje kontakt, nie przeszkadzają mu wypinacze, chodził na nich na lonży bez zastanowienia, a jednak wodza wywołuje u niego coś innego.
Zastanawiam się jak go jednak przygotować i do ciężaru na grzbiecie w szybszym chodzie niz stęp i jednoczesnie do tego delikatnego kontaktu.
Przyznaje sie szczerze, że nie należę do osób tchórzliwych, różne konie robiłam ale sposób pozbywania sie jeźdźca przez tego konia jest co najmniej bardzo niebezpieczne i upadków wiecej z niego nie chcialabym zaliczac (po upadku ponownie na niego siadlam, po drugim rowniez. do trzeciego nie doszlo, bo zaraz jak wsiadłam zeszlam z Niego w nagrode ze dal mi usiasc i skonczylismy prace).
Mozecie mi cos doradzić?
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
majak
Gruba i ja :-)
Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 6000
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Grodzisk Maz. Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 14:36, 16 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
A na lonży z jeźdźcem chodzi?
A jak chodzi to na wypinaczach też?
I co sie dzieje jak nabiera się wodze gdy koń ma zapięte wypinacze? Też to samo?
Może jest delikatny w pysku bardzo i stały kontakt wypinaczy mu "leży" a coś z ręką jest nie tak? Może za szybko są te wodze już brane i koń się boi nagłego kontaktu, może się wystraszył.
Jeszcze mi się przypomniało - czy wodze są obie równo napinane czy bardziej w kierunku jazdy na zewnetrznej? My na przykład tak jeźdizliśmy bo konie przy naciągnięciu obu razem czują sie jak klaustrofobicy i próbują uciekać - tak nam trenerka tłumaczyła (zresztą odnosi sie to do każdego wiekowo konia - dlatego jak koń ponosi to ręczny nie działą tylko skutkuje wręcz odwrotnie ). Moze kon jest za mocno na wodze już "wciskany" - na wypinaczach moze się ustawic jak chce ręka jednak cos moze zmienaić a koń ma jakieś bóle grzbietu czy szyi i próbuje w ten sposób manifestować.
Trudno powiedzieć nie znajac konia....
Ostatnio zmieniony przez majak dnia Pią 14:41, 16 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Platka
Dołączył: 10 Mar 2010
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Bielsko-Biała Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 15:02, 16 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
Na lonzy z jeźdźcem nie chodzi, On jeźdźca po prostu nie przyjął na zasadzie oprocz stania lub ewentualnie pójścia stepem. Nie probowalam polaczenia jeździec + wypinacze.
Nabieranie wodzy zawsze bylo delikatne, raz jedna raz druga, nawet główke mu mozna bylo obrocic delikatnie, ustepowal od nacisku.
Podczas brykaniazdaje sobie sprawe ze reczny nieistnieje bo strach to strach dlatego staralam sie go nie chwytac no ale tak jak mowie, dopuki sie jeźdźca nie pozbyl brykac nie przestaje bez wzgledu czy kontakt jest czy nie.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
majak
Gruba i ja :-)
Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 6000
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Grodzisk Maz. Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 17:26, 16 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
Zrozumiałąm, że na luzaka stępuje coś niecoś i tu zaczyna się problem bo jakoś tym koniem trzeba powodować. Dlatego moze na razie zrezygnować z wodzy na rzecz oprowadzania z jeźdźcem na lonży.
Amoze problem nie leży wcale w wodzach skoro na wypinaczach chodzi ale z grzbietem czy siodłem skoro ujawnia siedopiero przy ruszaniu z obciążeniem?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Platka
Dołączył: 10 Mar 2010
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Bielsko-Biała Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 19:15, 16 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
Koń był badany pół roku temu jak również jeźdźca nie przyjął. Wet stwierdził, że jest okey, dlatego dano mu dorosnąć myśląc, że to z powodu wieku jeszcze jest niesforny...
z wodzy na razie zrezygnuje, ale myślałam może o jakimś "sztucznym" obciążeniu na siodło... by nie mógł tego zrzucić i by zrozumiał, że mu to krzywdy nie zrobi. Jak sie do tego przyzwyczai to może i jeździec problemem nie bedzie.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Wojtas
Dołączył: 06 Wrz 2008
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Sob 10:21, 17 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
Może spróbuj przełamać strachy w towarzystwie innego spokojnego konia? Załóż mu parę razy siodło, a na tamtego niech ktoś wsiądzie, niech spokojnie pochodzą razem i niech tamta para da mu pokaz jak może być przyjemnie - dużo nagród, głaskania itp., jakieś elementy ciekawej zabawy, smakołyki z siodła. Generalnie żeby tamten drugi koń wyraźnie okazywał luz i zadowolenie z towarzystwa człowieka i z całej sytuacji. Po którymś razie rzeczywiście możesz mu przełożyć przez siodło np. worek z owsem, najpierw wypełniony do połowy, potem bardziej, żeby przyzwyczaić go do "realiów", bo to chyba rzeczywiście dobry pomysł. Albo zszyj na dole nogawki starych spodni, wsyp do nich sieczkę albo podobny wypełniacz, wsadź na siodło i zamocuj do popręgu albo zawiąż pod spodem (ale tak żeby się łatwo urwało i spadło gdyby zaszalał) tak żeby dotykały jego boków, może dotyk w tym miejscu też dodatkowo pobudza go do ruchu, i warto go z tym oswoić?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
rzepka
na grzbiet koński - z płota wchodzę :D
Dołączył: 07 Wrz 2007
Posty: 2426
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Spisz
|
Wysłany: Sob 15:36, 17 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
A może więcej pracy z ziemi -zanim nastąpi wsiadanie? ( i nie chodzi tu o samo lonżowanie)
Nie na darmo naturalsi pracują z koniem najpierw przez rok z ziemi, potem po prostu...wsiadają i jadą
Ostatnio zmieniony przez rzepka dnia Sob 15:37, 17 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Platka
Dołączył: 10 Mar 2010
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Bielsko-Biała Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 18:24, 17 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
Oczywiście praca z ziemi to nie bylo samo lonżowanie
Koń ogólnie ufa człowiekowi, z chęcią chodzi za nim, bardzo lubi towarzystwo czlowieka. przez te pol roku co jednak odpuszczono mu jazdy z nadzieja ze "dorosnie" pracowano z nim z ziemi. Kon z checia ustepuje od nacisku - w bok w tyl, sam zad, sam przod przykladanie lydek tez nie jest problemem, klepanie po szyi, nic ytylko samo nabranie wodzy powoduje strach, lub szybsze tempo.
wiele razy widzial jak inne konie chodza na jazdach, czyszczony byl jak tamte jeździly lub lonzowany.
ewidentnie myslalam by cos mu przyczepic ale wlasnie na te jzasadzie ze nie spadnie, by trzymalo sie stabilnie, nie halasowalo, nie obijalo kregoslupa ale dawalo ten ciezar i bylo... z nadzieja ze jak to z czasem mu nie bedzie przeszkadzac to moze i jeździec. wyprobuje moze wlasnie spodnie i czyms napelnie bo o tym nie myslalam a przypiete beda wlasnie jakby czlowiek siedzial bo nogi po bokach
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
rzepka
na grzbiet koński - z płota wchodzę :D
Dołączył: 07 Wrz 2007
Posty: 2426
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Spisz
|
Wysłany: Sob 20:31, 17 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
A z ziemi- nabranie wodzy też powoduje strach?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Boubi
Melka i rżysko jest ponad wszystko ;)
Dołączył: 24 Maj 2007
Posty: 4504
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Raciborz-Lozanna
|
Wysłany: Sob 21:10, 17 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
A moze go cos w paszczy boli???? Moze wyrosly tzw "wilcze" zeby??? Konsultowalas z wetem?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Platka
Dołączył: 10 Mar 2010
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Bielsko-Biała Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 22:56, 17 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
z ziemi nie powoduje strachu, jak za pierwszym razem na niego wsiadłam również nie powodowało, ale stawiam, że to byl taki szok i innymi rzeczami byl bardziej zainteresowany niż mną na grzbiecie.
Konsultacje były - brak wilczych zębów.
Mam osobiście nadzieje ze to strach i mu przejdzie jak bedziemy regularnie pracowac, wsiadac jakby co na samo stój i step a jak zaakceptuje jakis ciezar w klusie na sobie to i moze ja wsiąde.
Powiedzcie mi jeszcze proszę czy podczas takiego brykania itd (lub zanim ono sie zacznie, jak poczuje ze kon sie spina i zaraz bedzie wystrzal w gore i przod, bo u niego to bdb czuć) jak sie ewakuuje, to bedzie znak dla konia ze On wygral, moze to spowodowac pozniej problemy ze bedzie tak robil specjalnie by sie jeźdźca pozbyc?
Bo wlasnie by uniknąć nieprzyjemnych upadków wolalabym zrobic wlasnie ewakuacje na poczatku, i wsiasc spowrotem i tak nawet 20 razy az bedzie spokojnie stal czy tam szedl stepem... tylko sie obawiam czy to nie pojdzie w zlym kierunku?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Bobas
Dołączył: 29 Lis 2011
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Szczecin Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Sob 23:27, 17 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
Z tego co czytam to stepem idzie z jezdzcem i nie problemu, wybierasz wodze i zaczyna swirowac... Na lonzy chodzi normalnie, wiec gdyby tak oprowadzac go przez kilka rundek z jezdzcem na grzbiecie w roznych chodach, w tym czasie jezdziec probowal by wybrac wodze... Moglo by sie udac oczywiscie po kilku rundach probowac dalej tylko ze bez kontroli z ziemi tzn. osoba trzymajaca odchodzi i trzyma sie kilka metrow od konia a pozniej dalej i dalej.
A co do "ewakuacji" to lepiej chyba wsciasc, przejechac kawalek zsiasc, postac chwile i wsciasc itd. zeby na dobra sprawe zrozumial ze jak ktos wsiada to nie ma sensu go zrzucac bo i tak zejdzie w ktoryms momencie z wlasnej woli.
Albo... tak jak ktos pisal wyrzej sprobowac metode "na spodnie" i dac mu sie wystrzelac do skutku, moze mu sie znudzi i zrozumie. Na pewno bedziesz potrzebowala duuuuzo cierpliwosci i twardego tylko i wyrozumialosci do jego niecheci.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Boubi
Melka i rżysko jest ponad wszystko ;)
Dołączył: 24 Maj 2007
Posty: 4504
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Raciborz-Lozanna
|
Wysłany: Sob 23:38, 17 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
Platko,
To dobre pytanie!
Powiem tak: dla twojego wlasnego bezpieczenstwa oczywiscie byloby lepiej gdybys zawczasu mogla sie ewakuowac ; jest jednak - jak slusznie zauwazylas - niebezpieczenstwo, ze konio zacznie kojarzyc Twoje zsiadanie ze swoja checia brykania, i ze to mu przejdzie w paskudny nawyk....
Albo wiec - ryzykujac - bedziesz usilowala sie na koniu utrzymac, albo - tez - zaraz po zejsciu na ziemie mozesz natychmiast konia zajac praca z ziemi, czymkolwiek, zabawa z 7 gier, lonzowaniem, join-up, czyms co odwrociloby jego uwage od sytuacji brykania=zsiadania.....
Tak na goraco nic innego nie przychodzi mi do glowy....
Moze inni cos dodadza.....
A probowalas, siedzac na nim i czujac, ze za chwile "sie zacznie" sprowokowac jego ruch do przodu? Moze to odwrociloby jego uwage od checi brykania, bo w koncu chodzi o zajecie konia czyms innym niz chec pozbycia sie jezdzca?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Platka
Dołączył: 10 Mar 2010
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Bielsko-Biała Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 8:35, 18 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
koń pod jeźdźcem nie chodzi szybciej niż stepem. jak na glos z ziemi reaguje idealnie na wszystkie komendy tak z siodla jest jakos bardziej sytuacja zaaferowany i nie reaguje na nic procz tego ze ruszy stepem. tez myslalam o wymaganiu ruchu na przod, ale niestety wszystko konczy sie tym brykaniem.
wlasnie na poczatku tak obilam - wsiadlam, zsiadlam, zrobilam kilka krokow i tak w kolko w samym stepie bez nabierania wodzy i bylo ok...
czyli jednak ewakuacja nie bedzie wcale takim dobrym pomyslem ;/ wysiedziec moge zapomniec... ostatnio probowalam, 2 kolka to bylo max jakie moglam, nogi mi juz wysiadly a koniowi sily nie opadly i gdyby trzeba bylo to jeszcze z 10 by tak brykal xD
mam w planach go na razie polonzowac w wypinaczach i pozniej dac te spodnie, pod koniec lonz bede go brac tylko tak by wsiasc i zsiasc lub ruszyc w ostatecznosci kilka krokow. mam nadzieje ze cos to pomoże.
jak macie jeszcze jakies pomysly bardzo prosze i chetnie wyslucham! dziekuje za dotychczasowe!
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
rzepka
na grzbiet koński - z płota wchodzę :D
Dołączył: 07 Wrz 2007
Posty: 2426
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Spisz
|
Wysłany: Nie 10:46, 18 Gru 2011 Temat postu: |
|
|
My zkoleżanką zajeżdżałyśmy wszystkie konie tak ,że jedna siadała, a druga szła obok trzymając konia. Wtedy każda próba brykania była pacyfikowana w zarodku Najpierw koń był tak porządnie wylonżowany i przegoniony po padoku, że na żadne brykanie nie miał juz siły. Oczywiście początkowo miał tez odjęty owies
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|