 |
Stajenka Miejsce, którego nam brakowało :)
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Dekster
Mam większego konia niż OSM :P
Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1776
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Płaskowyż tarnowski
|
Wysłany: Wto 16:56, 03 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
Cytat: | łączą mi się ani kostki ani kolana, więc jakby co to możecie mnie gdzieś poznać po nogach |
Haha mnie też się nie łączą.W kostkach to prawie 2 cm różnicy!
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
kocia
uwielbiam prostotę...
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 4506
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Kraina Podziemnej Pomarańczy Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 16:58, 03 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
Dekster, to prawdziwa weteranka z Ciebie ! Ja niestety nie moge się pochwalić krzywymi nogami, jak na prawdziwego koniarza przystało hyhy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
blueberry
geniuszka rewolucjonistka
Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 462
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: z zewsząd Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 17:21, 03 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
uff gdybyście zobaczyły moje nogi! Jako iż jeżdżę (no dobra teraz już nie niestety) od n5 roku życia to moje nogi są wygięte jak parabola, pies z budą może mi między nogami przelecieć dlatego nie chodzę prawie nigdy w krótkich spódnicach ani sukienkach, preferuję spodnie
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Dekster
Mam większego konia niż OSM :P
Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1776
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Płaskowyż tarnowski
|
Wysłany: Wto 17:36, 03 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
A co gorsze ja nawet krzywo chodzę i mam tak stopy odkształcone,że zachodzę do wewnątrz i ścieram strasznie obcasy do wewnątrz.
Podobno jak chodzę to tak naciskam na pięty,że mnie na górze słychać.
Mój tata mówi,że zawsze wie,kiedy ja przyjde do domu,albo kto lunatykuje.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
lenka1z
Dołączył: 17 Mar 2009
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Wto 20:33, 17 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
ja zakochałam sie w koniach już jako małe dziecko ....miałam moze 4 latka jak mnie na konia wsadzili ......potem sie zaczeło rysuneczki ,encyklopedie obowiązkowo zabawki w kształcie koni ,ale jeździłam bardzo rzadko bo jak mowiono moj kręgosłup jest słaby ....było mi smutno ale doczekłam sie w wieku 9 lat mama zapisała mnie do Łódzkiego klubu jezdzickiego ...i jakos to szło byłam za mała zeby poradzic sobie z tym ciezkim siodłem pamiętam dzien kiedy moja mama ....przyjechała w takim duzym futrze do stajni ja nie mogłam sobie dac rady z siodłem a ona w ten boks szorujac futrem o kupy.....no cóż wyrzeczenia dla mojej pasji ..pół stajni sie śmiało potem sie zaczeło jazdy jazdy zapisywałam codzinnie w pamietniku na jakim koniu jezdziłam no i oczywiscie wraz z narastajacą pasja pojawiały sie pytania o własnego konia i płacz ze nigdy go nie bede miała.....potem jezdziłam zmieniajac stajnie rekreacyjne ...w 2000 r. udało mi sie wydzierżawic Hucułka imieniem Rudzik był to moj pierwszy prawdziwy nauczyciel.....jednak po 2 latach dzierzawy własciciel konika zmarł a on został sprzedany....wiecej o nim nie słyszałam ....potem długo nie mogłam dojsc do siebie byłam zła na cały świat że odebrali mi mojego przyjaciela.....i bedac ktoregos dnia na spacerze.....zobaczyłam piekne konie na wybiegu....stałam długo w miejscu i sie na nie gapiłam....zauwazył mnie własciciel wyszedł i zaczelismy rozmawiac a rozmowa nie było końca ...i tak zaczeła sie nasza przyjazn i spełniło sie moje marzenie jedna klaczka z jegos stadka została moja prywatna klaczka ......pamietam jak ciezko było kiedy miałam za nią zapłacić a płaciłam w ratach .....praktycznie na nic nie było mnie wtedy stac ./.....rodzice nie byli zachwyceni i nadal uwazaja ze ładowanie pieniedzy w cos co kiedys zdechnie jest niczego nie warte.....moja klaczka kiedy ja kupiłam miała półtora roku dzis to prawie czteroletnia klacz od roku chodząca pod siodłem ....nawet to ze obie jadac w terenie mieliśmy ciężki wypadek a Liili miała po nim uraz i ja rownież nie zabił mojej miłosci do koni..Mojej małej staram sie zacząć ufac na nowo a ona mi .....odbudowujemy swoja przyjazn w tamtym tygodniu pierwszy raz na niej siedziałam ....na pare chwil ......znow dzis jestem uśmiechnięta...w maju moge juz zaczać normalne trenigi ;)juz odliczam dni .....bo bez koni zycie nie miało by sensu...bo Milczenie nabiera nowej jakości, gdy jedynym dźwiękiem, jest odgłos końskich kopyt... Bertrand Leclair
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
martik
-admin z przypadku-
Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Czekolandia Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 15:18, 19 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
Lenko, a co to za wypadek mialas? Jesli nie chcesz, nie opisuj...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
lenka1z
Dołączył: 17 Mar 2009
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Czw 18:48, 19 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
wiesz co w terenie wywaliłyśmy sie razem z koniem skutek kon upadł na mnie zaplatał sie w wodze ,,,,i poranił sobie noge a ja połamałam wszystkie żebra z lewej strony i wbiły mi sie w płuco potem trzy dni walki o moje życie szybka operacja (kon wrocił do domu sam ale najwazniejsze ze zyje ...i juz w maju moge zaczac jezdzic
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
madziadur
Madziadur a za nią koni sznur ;)
Dołączył: 27 Wrz 2006
Posty: 1351
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Rybnik Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 18:55, 19 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
Lenko, współczuję Ci... okropne przeżycie... Ale jesteś dzielna, skoro dalej chcesz jeździć Życzę powodzenia i braku upadków!
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
lenka1z
Dołączył: 17 Mar 2009
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Czw 20:04, 19 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
okropne ale ze szkapa moja przezzlam wiecej wspanialych chwil niz tych zlych konie sie poprostu kocha a bez nich moje zycie bylo by puste......
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Maadzieek
Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 156
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Jastrzębie
|
Wysłany: Śro 15:14, 25 Mar 2009 Temat postu: |
|
|
Ja już 13 lat "siedze w siodle" na początku miałam zakaz od rodziców bo "jazda konno to najszybszy sposób aby zostać inwalidą" ale się nie dałam .... nie ma dnia żeby nie myślałam o koniach .....chwilowo mam przerwe w jeździe ale szykuje sie na przyjęcie 3 nowych koni do stajni które będą pod moją opieką...na punkcie koni mam totalnego jobla .... zawsze musze dotknąć pogłakać porozmawiać .... wszyscy mają mnie za wariatkie bo "jak Ty możesz kochać konie" a ja tego nikomu nie potrafie wytłumaczyć....taki mój czterokopytny narkotyk ....UZALEŻNIENIE!!
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
kocia
uwielbiam prostotę...
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 4506
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Kraina Podziemnej Pomarańczy Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 14:44, 27 Maj 2010 Temat postu: |
|
|
Tak się zastanawiam na ile miłość do koni tkwi gdzieś tam głeboko w człowieku, a na ile jest się w stanie jej "wyuczyć", że tak powiem, zarazić (może to lepsze słowo), jak np. ktoś w rodzinie jest koniarzem, przebywa często z końmi. Kilka razy spotykałam się z tym, że rodzic był instruktorem, natomiast dziecko nie wykazywało żadnej chęci kontunuowania pasji rodzica.
Ostatnio zmieniony przez kocia dnia Czw 14:45, 27 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
rudzinka1
Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 619
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Kwidzyn, pomorskie Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 16:58, 27 Maj 2010 Temat postu: |
|
|
Wydaje mi się, że dużą rolę odgrywa tutaj ambicja rodzica. Znam osobiście wybitną zawodniczkę ujeżdżenia ( nie chcę wymieniać nazwiska, bo nie wiem, czy sobie tego życzą), której trenerem jest jej ojciec (również wybitny zawodnik). Dziewczyna kocha konie ponad wszystko. Jednak od jej koleżanek z dzieciństwa wiem, że jak była mała, tata zmuszał ją by jeździła ona płakała pod boksem, że nie chce jeździć...
Oczywiście nie widziałam tego na własne oczy, więc nie wiem, czy przypadkiem nie jest to plotka... Chociaż patrząc na ich treningi skłaniam się do tego w 100% Kłócą się strasznie, wyzywają, klną... I tak to trwa wiele lat ...
A ze mną to była namiętność od urodzenia , rozpisywać się nie będę, bo powielałabym opowieści większości z was, jedyne co mogę dodać, to to, że jak byliśmy u dziadków i mama za coś tam mi przylała, to uciekłam. Szukali mnie cały dzień i pół nocy a ja u koni w żłobie spałam
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|