|
Stajenka Miejsce, którego nam brakowało :)
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 9:52, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
hugh_h napisał: | szkoda że jako moderator w taki sposób komentujesz wypowiedzi innych (...) |
Bardzo dobre podsumowanie tego, co dzieje się w tym wątku.
Fakt, sposób wypowiedzi nie zachęca do dyskusji, wręcz przeciwnie. Odpuściłem sobie, bo trudno dyskutowac z kimś, kto a priori zakłada, że na 100% ma rację, bo np. uczył go znany mistrz Iksiński, bo tak robią Niemcy, bo "wszyscy inni robią źle i o tym nie wiedzą", bo [tu można jeszcze wiele wstawić]. Taka rozmowa to "casus dziada i obrazu". Z drugiej jednak strony temat szeroko pojętej pracy z ziemi (w tym: lonżowania) jest dla mnie, jako osoby nie sprowadzającej konia tylko do poziomu sprzętu do jazdy, bardzo ciekawy. Spróbuję zatem jeszcze raz licząc na więcej tolerancji współdyskutantów wobec moich odmiennych poglądów i na bardziej rzeczową wymianę poglądów na wyższym poziomie szczegółowości.
1) Definicja opędzania: to jest przeganianie konia tylko i wyłącznie w celu zmuszenia go do szybkiego poruszania się i nie ma znaczenia, czy rzecz się dzieje z lonżą (na kole), czy na wybiegu (przeganianie koni z jednego kąta wybiegu na drugi pod pretekstem, żeby zażył nieco ruchu). Takie galopady często są praktykowame przez tych, którym najnormalniej w świecie nie chce się konia wyczyścić, ubrać i popracować z nim na poważnie. Oba "sposoby" są oczywistym nonsensem i przykładem głupoty.
2. Niestety w żadnej książce nie spotkałem się ze ścisłą definicją lonżowania. A definicja ta jest IMHO prosta. Jest to świadomy proces poddania konia działaniu określonego zestawu ćwiczeń z wykorzystaniem lonży w celu osiągnięcia zamierzonych celów szkoleniowych lub ogólnorozwojowych. Istotna jest tu definicja dodatkowa lonży jako linki o długości 7-8 metrów.
Jeśli przyjąć tą definicję (z którą można się oczywiście zgodzić, lub nie), to jak najbardziej jest słuszne to, co napisał Osm: celem może być przygotowanie młodego konia do pracy pod jeźdźcem, poprawa chodów, wzmocnienie mięśni grzbietu, rozgrzewka przed treningiem, "naprawa zepsutych" koni itd. Już sama ta wyliczanka pokazuje, że nie zawsze, nie w 100% lonżowań uzasadnione jest zapinanie konia w takie, czy inne "patenty". Bo przecież np. nie ma sensu zakładanie ich koniowi, który pierwszy raz idzie na lonżę ! Gdyby z kolei rozwinąć to dalej zgodnie z opinią mocno lansowaną w przytoczonej książce - w związku z powyższym takiego konia lepiej puścić na pastwisko => więc w ogóle nie jest możliwe przygotownie konia za pomocą Prawdziwego Lonżowania do pracy pod jeźdźcem. Ot - książkowy lapsus !
Jeśli popatrzymy na lonżowanie jako tylko i wyłącznie pracę służącą jeździe konnej, to oczywiście zastosowanie patentów jest uzasadnione. Jednakże IMHO lonżowanie (zwłaszcza młodego konia, ale nie tylko) nie służy tylko i wyłącznie temu, o czym niektórzy zdają się zapominać. Per analogiam: z równym skutkiem można by twierdzić, że nie ma sensu chodzenie na siłownię, jeśli nie wykonuje się zawodu drwala, czy górnika dołowego, że lepiej siąść przed telewizorem z piwkiem i paczką chipsów.
Poglądy zawarte na początku książki mają oczywiście swoje jak najbardziej słuszne źródła, jednakże stanowią zbyt daleko idące uproszczenie. Poglądy te są słuszne jedynie dla pewnego (fakt: dużego i znaczącego) zakresu prac na lonży. Ale że autorzy nie dostrzegają innych aspektów lonżowania, innych jego celów - jest to właśnie "beton" w poglądach, klapki na oczach i zaczynam teraz rozumieć prawdziwe źródło konfliktów między "klasykami" a "naturalsami". Zaś kategoryczny, pseudoautorytatywny ton, w jakim są te poglądy wypowiadane, razi bardzo. Tym bardziej, że neguje zasadność pracy z koniem podejmowanych przez te niezliczone tłumy które nie tylko w "jeździeckim zawodostwie" upatrują sensu obcowaia i pracy z koniem.
Co do bata: jest on przedłużeniem ręki lonżującego. Jest to narzędzie bardzo pożyteczne, ale przez niektórych lonżujących zdecydowanie nadużywane, co może mieć dwa skutki:
- pewne "znieczulenie się" konia na sygnały batem,
- problemy u konia z rozróżnianiem sygnałów lonżującego.
Przykładem takiego konia był do pewnego momentu "nasz" Meteor, którego na szczęście dało się szybko "wyprostować".
Bat jest też często "pójściem na łatwiznę" przez lonżującego, co niekoniecznie ma dobry wpływ na konia. Widywałem osoby (nb. ze sporym doświadczeniem jeździeckim), które sprowadzając sygnały przekazywane koniowi podczas lonżowania do bata były przez swoje rumaki ewidentnie lekceważone. Koń np. zamiast pracować odstawiał leniwy jogging tylko po to, by w pewnym momencie totalnie buntować się i ustawiać frontem do człowieka (niegdyś notorycznie Fuks względem jednej z naszych kursantek). Przypadkiem wybitnym był pewien ogier z Chorzowa, który niechętnie brał udział w ćwiczeniach na lonży, bata nie respektował, trzymającą bat właścicielkę olewał, a to z kolei prowadziło do frustracji właścicielki, która posuwała się nawet do prób popędzenia konia prześmieszną metodą biegnięcia przed koniem, ciągnięcia go za sobą i zachęcania pieszczotliwym głosem do szybszego biegu...
Fuks teraz chodzi pod siodłem, kiedyś jednak z uwagi na wiek jedynym sposobem na konkretniejszą pracę z nim była lonża. Bat podczas pierwszych kilku zajęć był absolutnie zbędny, gdyż był odbierany przez konia jako zagrożenie. Potem pojawił się na kilka miesięcy w celu nauczenia konia wykonywania szeregu poleceń, potem zaś z powrotem był (nie do końca) odstawiany. W pewnym momencie stał się nieistotnym gadżetem, podczas lonżowania częstokroć nieużywanym. Koń był w stanie bardzo poprawnie wykonywać ćwiczenia, do których sygnałem były wyłącznie ruch ręki i ustawienie człowieka względem konia. I dopiero wtedy przyszedł czas na patenty, mające poprawić, wzmocnić go. Tu z uwagi na utrudnienia, wynikające z wypięcia konia, na zmiany postawy jego ciała podczas ćwiczeń, bat również stał się pomocny jako narzędzie korygujące, wzmacniające sygnały oraz przełamujące pewną niechęć, wynikającą z odczuwalnej przez zwierzę niewygody. W tej chwili koń jest w stanie poprawnie wykonać ułożony dla niego program lonżowania bez użycia bata i dlatego twierdzę, że używanie go jest owszem, wskazane, ale wcale nie dogmatycznie konieczne.
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 9:59, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
No tak, płodziłem poprzedni tekst dośc długo i Martik mnie ubiegła...
Jeśli mogę, Martiku, skomentować Twój głos:
Wcale nie musza istnieć dwie odseparowane od siebie, a wręcz zwalczajace się szkoły lonżowania. Przecież jedno i drugie doskonale sie uzupełnia ! Tym samym nie widzę uzasadnienia wynajdywania odrębnych pojęć na pracę z koniem na kilku metrach linki.
A co do książki "Zasady Jazdy Konnej, cz. III", to właśnie IMHO powinno się wymagać szerszego spojrzenia od lektury mającej stanowić swoistą "Biblię" osób pracujących z końmi.
BTW: w którym roku powstał niemiecki oryginał ?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
martik
-admin z przypadku-
Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Czekolandia Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 10:15, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
Tomek_J napisał: | Wcale nie musza istnieć dwie odseparowane od siebie, a wręcz zwalczajace się szkoły lonżowania. Przecież jedno i drugie doskonale sie uzupełnia ! Tym samym nie widzę uzasadnienia wynajdywania odrębnych pojęć na pracę z koniem na kilku metrach linki. |
Nie doczytałeś albo nie zrozumiałeś moich intencji
Napisałam:
martik napisał: | Ludzie na swój użytek częstokroć łączą oba style, tworząc w ten sposób swój własny. |
martik napisał: | Czasami jest też tak, że cele są wspólne ale metody ich osiągnięcia nieco się od siebie różnią. |
martik napisał: | Być może dobrze byłoby wymyśleć inne słowo, określające naturalną pracę z koniem na lince, bez użycia bata i innych pomocy. |
Właśnie po to, by klasycy nie denerwowali się na nie-klasyków i odwrotnie. Żeby uniknąć używania słów "puszczanie latawca".
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
martik
-admin z przypadku-
Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Czekolandia Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 10:25, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
Tomek_J napisał: | A co do książki "Zasady Jazdy Konnej, cz. III", to właśnie IMHO powinno się wymagać szerszego spojrzenia od lektury mającej stanowić swoistą "Biblię" osób pracujących z końmi. |
A tak OT: przecież Biblia jest zbiorem jedynie słusznych zasad i mądrości, które od wieków nie uległy zmianie Nie ma tam miejsca na szersze spojrzenie. Widzisz analogię?
Dopiero z innych poglądów powstały nowe nurty w kościele, nie opisane w Biblii. Być może w przypadku tych książek jest podobnie?
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 10:35, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
martik napisał: | Dopiero z innych poglądów powstały nowe nurty w kościele, nie opisane w Biblii. Być może w przypadku tych książek jest podobnie? |
Owszem. Ale jak nazwiemy kogoś, kto wprost i bezkrytycznie stosuje się do wszystkich kanonów ustanawianych 2000 lat temu, w cąłkiem odmiennej rzeczywistości ? I czy uznamy go za wzór godny powszechnego naśladowania ?
Nowe nurty w kontaktach z końmi sa już na tyle szeroko znane i stosowane, że owe "końskie Biblie" należałoby z lekka zweryfikwoać i zaktualizować.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
hugh_h
Nie kapelusz zdobi kowboja ;)
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 966
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: k.Radzymina Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 11:45, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
martik napisał: |
- samo określenie LONŻOWANIE jest też zdradliwe. My używamy go do opisania pracy z koniem na lince zarówno w przypadku jednej szkoły jak i drugiej. Być może dobrze byłoby wymyśleć inne słowo, określające naturalną pracę z koniem na lince, bez użycia bata i innych pomocy.
|
ja nie lonżuje konia na jednej lonzy a jedynie na dwóch i już próbowałem podzielić się z wami swoim doswiadczeniem na ten temat w innym wątku,
określenie na lonzowanie w wersji naturalnej które stosuje i proponuje stosować aby uściślić to o czym rozmawiamy to praca na lince myślę ze to bardzo dobrze oddaje znaczenie.
definicja wychodzi prawie taka sama jak przedstawił Tomek_J, więc może by wypadało do każdej jeszcze dodac ze tam sie uzywa bata, a tu głównie mowy ciała i poprostu samej linki.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
osm
Dobra konserwa nie jest zła :P
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2570
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Zielona Góra
|
Wysłany: Pon 11:53, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
Zdaje sie w angielskim są rozrozniane te rzeczy - longeing (lungeing) i long lining
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 12:26, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
hugh_h napisał: | proponuje stosować aby uściślić to o czym rozmawiamy to praca na lince |
IMHO to niewłaściwe podejście - w końcu 1,5-metrowy uwiąz to tez linka, a raczej nie służy do pracy na kole...
A z rozróżnianiem lonżowania po używaniu/nieużywaniu bata to IMHO też całkiem nie tak. To tak jakby inne przepisy ruchu drogowego stosować do aut z silnikiem spalinowym, inne do aut z napędem elektrycznym.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
hugh_h
Nie kapelusz zdobi kowboja ;)
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 966
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: k.Radzymina Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 13:05, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
Tomek_J napisał: | To tak jakby inne przepisy ruchu drogowego stosować do aut z silnikiem spalinowym, inne do aut z napędem elektrycznym. |
IMO chyba nie bardzo, prędzej bym sie skusił na porównanie, jazdy w lato i w zimę po lodzie, albo jazdy po mieście i off road, może być ten sam samochód i są te same przepisy ale jeździ sie inaczej.
to możesz dodac przed batem ze na ogół sie go uzywa w lonżowaniu, i już będzie poprawnie ,
natomiast przy pracy na lince bata sie nie używa
jesli chodzi o linkę to jest to linka w sensie przedmiotu a nie matariełu, tak jak mówimy lonża a nie tasma parciana, więc w tym sensie linka to nie uwiąz troche namieszałem ale zobaczymy co powiedzą inni. ja sie z takim określeniem spotkałem i uważam je za jaknajbardziej poprawne
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 13:46, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
hugh_h napisał: | natomiast przy pracy na lince bata sie nie używa |
A nieprawda ! Popatrz na to, co robi Parelli !
hugh_h napisał: | tak jak mówimy lonża a nie tasma parciana |
Dobrze, zatem u nas w stajni są dwie ośmiometrowe taśmy z karabinkiem na jednym końcu i pętlą na drugim - rozumiem, że ja koni nie lonżuję, lecz... taśmoparcianuję ?...
Darujmy sobie (obaj ! ) dalszą zabawę w słówka - to naprawdę nie wnosi nic do sprawy. Wiadomo, że co innego praca w ręku, co innego lonżowanie.
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
dakron
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 6405
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 14:19, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
ja te z taśmoparcianuję rewelacja , do złotych proszę !!
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
hugh_h
Nie kapelusz zdobi kowboja ;)
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 966
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: k.Radzymina Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 14:20, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
ok to sobie darujmy a ja bede w takim razie linkował, a Parelli to Parelli i do lonzowania bym go nie wtrącał, pozatym wole na jego temat nie rozmawiać
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)
Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 14:27, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
hugh_h napisał: | Parelli to Parelli i do lonzowania bym go nie wtrącał, pozatym wole na jego temat nie rozmawiać |
Dlaczego ?
Miałem okazję obejrzeć materiały filmowe z obu kursów - jest tam trochę pracy na kole/kółku na lince/uwiązie/lonży *)niepotrzebne skreślić
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
hugh_h
Nie kapelusz zdobi kowboja ;)
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 966
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: k.Radzymina Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 18:00, 09 Sty 2006 Temat postu: |
|
|
Tomek_J napisał: |
Miałem okazję obejrzeć materiały filmowe z obu kursów - jest tam trochę pracy na kole/kółku na lince/uwiązie/lonży *)niepotrzebne skreślić |
Parelli to chyba cały system pracy z koniem a nie lonżowania, więcej nie pisze na ten temat
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|